poniedziałek, 5 lipca 2010

BC Groan 5 - Nazwa zespołu

Promienie słońca wkradły się przez półprzymknięte okno do pokoju Naruto, oświetlając twarz śpiącego chłopaka i ukazując głupi uśmiech goszczący na jego twarzy.
- Mmmmm, Hinata... Troszkę wyżej... O, dziękuję Sakura, tego mi było trzeba... – zamamrotał.
Słoneczko niestrudzenie posyłało w jego stronę wiązki światła, niestety, przegrywając z mocnym snem tego ignoranta. Właśnie przekręcił się na drugi bok, chowając twarz przed jasnością. Hmmm.. jak nie tym, to innym sposobem. Słoneczko posłało kilka ciepłych promieni w stronę spoglądającego na nie przez okno sąsiada.
- No, nareszcie ładna pogoda! – zaskrzeczał mężczyzna i zasunął firankę.
Pięć minut później Naruto został poderwany do siadu przez ogłuszające dźwięki elektrycznej kosiarki rozlegające się niemal pod jego oknem.
- O kurwa!... – wrzasnął patrząc ze strachem w okno. Wyplątał się z pościeli i pobiegł je zamknąć, żeby choć częściowo złagodzić fonię.
- No... – szepnął, gdy głośność kosiarki zelżała.
Powoli odzyskiwał świadomość, drapiąc się w umięśnione udo i ziewając potężnie. Spojrzał na zegarek. Piętnaście po dziewiątej. Hmm.. Jaki dziś mamy dzień?
W następnej chwili z żółtego domu, w którym, według wiedzy sąsiadów, mieszkała delikatna kobieta z wiecznie uśmiechniętym synem rozległ się dziki wrzask i trzask drzwi.
Był poniedziałek.
.........................................................................................

- Kurwa, Naruto, co ty, waliłeś konia przez pół nocy czy co?
Trwała przerwa pomiędzy drugą a trzecią lekcją. Naruto opierał się łokciami o parapet okna na korytarzu, wypinając rozkosznie zgrabny tyłeczek, a obok niego stał Sai z założonymi rękami przypatrując się bez szczególnych emocji temu, co działo się w holu. Nie działo się wiele, więc od czasu do czasu rzucał spojrzenie na tyłek chłopaka.
- Pieprzony dureń – mruknął blondyn, obserwując uczniów opalających się na trawce przed szkołą.
- Tylko nie dureń, tylko nie dureń – uśmiechnął się lekko Sai
- Ale pieprzony może być?
Sai nie odpowiedział, prześlizgując się spojrzeniem po tym i owym ukrytym w spodniach blondyna.
Naruto milczał przez chwilę.
- Słuchaj... co do Hinaty...- zaczął po chwili.
- No co? Wymiękasz?
- Nie! – prychnął – Nie o to chodzi. Tylko coraz częściej myślę, że to nie w porządku.
- Daj spokój – zaśmiał się Sai – Co ona cię nagle zaczęła obchodzić? Zakład jest aktualny, albo ją przelecisz i wygrasz, albo nie i wtedy ustalamy, kiedy się spotkać na pozowanie.
Naruto posłał koledze ciężkie spojrzenie.
- Ciebie nie obchodzi zbytnio to, co ktoś sobie pomyśli, co?
- No brawo. Teraz to odkryłeś, Holmesie?
- Wyobraź sobie, że ja zwykle też mam to w dupie. Ale nie wtedy, gdy chodzi o dziewczynę, która... no... wiesz.
Sai przestał się uśmiechać.
- Wiem. Ale to twój problem, nie mój. Zakład jest aktualny, przypominam. Twoja rzecz, co zrobisz.
Naruto patrzył na niego przez moment, nic nie mówiąc. Sai zerknął na niego kątem oka. Nie zamierzał ustępować blondynowi.
- Wracam do klasy. Ciekawy jestem czy Shikamaru zbajerował Ino... albo może czy ona zbajerowała jego. W końcu zostali sami w klasie.
Odszedł powoli w stronę sali lekcyjnej. Naruto natomiast spojrzał jeszcze na moment na podwórze szkolne. Pod drzewem siedziała Hinata z jakąś koleżanką i śmiejąc się jadły drugie śniadanie. Dziewczyna była radosna jak nigdy. Blondynowi średnio się uśmiechało być w przyszłości tym, który pozbawi Bogu ducha winną Hinatkę tej radości.

........................................................................................................................

- Nie idziecie, no kurwa!!
- Idziemy, idziemy!
- Nie idziecie!!
- Idzieeemy!
- Nie idziecie, kurwa, ze mną na próbę!!
- Idziemy Naruteńku, idziemy!
- N-Naruto... – bąknęła wlokąca się gdzieś z tyłu Hinata.
Naruto znów miał ciężki tydzień. Nie tak bardzo jak poprzedni, ale konieczność stania w kilometrowej kolejce po bilety na koncert, dwie klasówki, jedna zakochana dziewczyna i dwóch debili na głowie chyba wystarczy? Teraz jeszcze umyślili sobie, że pójdą z nim i Hinatą na próbę zespołu, żeby zobaczyć, jak mu z nią idzie. Kurwa, oszaleć można! Byli już w połowie drogi i nic nie wskazywało na to, żeby odpuścili.
- No Naruto, nie bądź taki! Zwykle taki milutki jesteś...
- Przecież musimy spotkać naszego znajomego czarnowłosego byłego skejta. O kurwa, zapomnieliśmy zabrać Ino, miałby deskę w prezencie...
- Kurwa, wypad, no już! Siarę robicie jak nie wiem co!...
- Oj, skarbeńku, jak ty do nas nieładnie mówisz. No, Hinatka, powiedz mu coś!
Hinata zdążyła się jedynie zarumienić.
- Sai, zostaw ją. Idźcie sobie najlepiej.
Właśnie doszli do czerwonej kamienicy.
- Teraz? – uśmiechnął się Sai – Chyba śnisz, blondasie.
Razem z Shikamaru otworzyli drzwi i popędzili w kierunku piwnic, zanim Naruto zdążył ich zatrzymać.
- Kurwa... – mruknął Shikamaru – Coś tu ciemno...
- To zapal światło.
- Kiedy nie widzę, gdzie tu jest włącznik... Au!
- Aua, kurwa, jak łazisz baranie...
- Ej – mruknął Naruto pojawiając się przy nich – Wiem, że jesteście zajęci. Mimo to chciałbym wam coś powiedzieć...
- Jesteśmy zajęci, fakt. Szukamy czarnowłosego skejta i jego wiosełka, o!
- A jak znajdziemy to mu podpierdolimy gitarę...
- Więc jeśli chcesz coś powiedzieć, to prosimy, zrób to teraz i nam nie przeszkadzaj!
- No dobra...- mruknął Naruto – To powiem... To nie ta kamienica.
Na zewnątrz Hinata cicho parsknęła śmiechem.

.....................................................................................................................

Sasuke w milczeniu stroił gitarę. Sakura siedziała cicho w kącie skubiąc bluzkę i zerkając na niego co chwila. Chouji natomiast przeglądał pismo sportowe, spoglądając od czasu do czasu na swoich towarzyszy i wzdychając ciężko. Atmosfery panującej w klitce radosną raczej nazwać nie było można. Dlatego Chouji z pewną ulgą powitał echo otwieranych na górze drzwi wejściowych, niosące się po piwnicach. W następnej sekundzie ulgę zastąpiło zaskoczenie. Z góry dały się słyszeć śmiechy, wrzaski i tupot nóg po schodach. Wielu nóg. Co, do cholery?
- Witamy wschodzące gwiazdy Japonii i byłego skejta!! – drzwi otworzyły się z trzaskiem i do środka wpadły dwa męskie indywidua w mundurkach szkolnych. Za nimi w drzwiach pojawił się Naruto z miną jakby właśnie dowiedział się, że kapusta pekińska w jego porcji ramenu była nieumyta. Całości dopełniła rozchichotana Hinata. Sakurę i Sasuke totalnie zatkało.
- No, pełna profeska! – wrzasnął Shikamaru oceniając sprzęt muzyczny. Następnie przeleciał wzrokiem po pozostałej w szoku części zespołu i zatrzymał spojrzenie na Sakurze – Okeeej, może nie tak do końca...- dodał ciszej.
Sasuke wyrwał się z odrętwienia. Podszedł do Naruto.
- Co to ma być, do cholery? – warknął mu do ucha.
Naruto wzruszył ramionami.
- Wierz mi, też wolałbym, żeby ich tu nie było...
- Przyszliśmy popatrzeć sobie, jak gracie – wygłosił Sai oglądając mikrofon – Kto wie, jak wam dobrze pójdzie to może zyskacie pierwszych fanów?
Sasuke uznał, że nie ma sensu celować w Uzumakiego lepiej od razu powystrzelać szkodniki.
- Wypad stąd, ale już!
- Chouji!! – przerwał mu Shikamaru
- O kurde, Shikamaru!! – wrzasnął uszczęśliwiony Chouji
Sasuke poczuł, że zaraz dostanie pierdolca.
- Co się z tobą działo, ty skurczybyku?
- A z tobą, złamasie? Jak tam twoje samochodziki, dalej je zakopujesz w piaskownicy jak nie chcą jeździć po ścianach?...
-Khem, khem – zakaszlał Sai, wypchnięty z centrum uwagi.
Naraz gwar przerwały ostre i głośne dźwięki elektrycznej gitary. Cały zespół plus dwa szkodniki złapali się za uszy. Gdy gitara ucichła rozejrzeli się za sprawcą tego hałasu.
- S-sakura?... – jęknął Naruto
Sakura ze stukiem odstawiła gitarę.
- No! – powiedziała stanowczo – A teraz krótka instrukcja. Chcecie oglądać próbę? Proszę bardzo. Siadacie pod ścianą na pudłach i zachowujecie się jak myszki, bo jak nie to inaczej sobie pogadamy.
Sasuke zmełł w ustach przekleństwo. Sai i Shikamaru natomiast po chwili otrząsnęli się z szoku i udali się pod ścianę, zerkając ze strachem na Sakurę. Usiedli grzecznie, a wtedy zespół w końcu zaczął się szykować do próby.
- Ej, Naruto, pst! – dał się słyszeć szept.
- Czego? – mruknął blondyn przymocowując pasek do gitary.
- Jak właściwie nazywa się wasz zespół?
- Ee – Naruto zgłupiał, bo nie wiedział. Nie przyszło mu do głowy, żeby o to zapytać.
Hinata zachichotała.
- Nazywa się BC Groan – powiedziała przyjaźnie.
- Bi Si co?... – stęknął Sai
- BC Groan – mruknęła Sakura gniewnie
- Groan to mruczenie?
- Pomruk, dokładniej.
- BC pomruk? – skrzywił się Sai – Coś stary ten pomruk, skoro zaczął się jeszcze przed Chrystusem...
Chouji parsknął śmiechem a Naruto zrobił głupią minę.
- No, bo wiesz, nową i starą erę określa się mianem ‘before Christ’ i ‘after Christ’...
- Im chyba nie o to chodziło – szepnął Shikamaru obserwując ze strachem czerwieniejącą z gniewu Sakurę.
- BC oznacza Black Cat! – warknęła - A teraz prosiłabym o ciszę.
- Okej, okej – Sai podniósł ręce w geście obronnym – Ty – szepnął do Shikamaru – Ja tam się nie znam na angielskim, ale nie powinno być The Groan of the Black Cat?... – urwał, widząc minę różowej.
- Dobra, dosyć! – powiedział Sasuke stanowczo – Sakura, przygotuj się, zaczniemy od What We Came Here For.
Sai i Shikamaru raptownie umilkli w oczekiwaniu na muzykę.

.................................................................................................................

Próba trwała do dwudziestej. Naruto z zadowoleniem odnotował fakt, że grali bez większych wpadek, jak i drugi, że Sai z Shikamaru przestali przeszkadzać wraz z pierwszymi taktami ich piosenek.
- No – Sasuke przeciągnął się jak kot – Starczy na dzisiaj, nie?
Na te słowa Shikamaru zaraz podszedł do Choujiego i obaj wymienili serdeczne uściski dłoni, pogrążając się w rozmowie. Sai natomiast wstał powoli, rozcierając sobie plecy. Obserwował dzisiaj wszystkich uważnie i jedna rzecz mu się nie spodobała. Może to nic takiego, ale... Sai spodziewał się, że Naruto będzie zagadywał do Hinaty, puszczał do niej oczka i robił podobnie głupie rzeczy, żeby zaprzątać jej uwagę. Tymczasem nie. Mało tego, podczas próby blondyn owszem, rzucał ukradkowe spojrzenia, ale nie na Hinatę... tylko na tego czarnowłosego Sasuke. Sai już w ubiegłą sobotę miał szansę ocenić tego gościa i wyszło mu, że brunet ze swoim zabójczym spojrzeniem i zgrabnym tyłkiem mógłby z łatwością zdobyć rolę w filmie lub pracę modela do portretu jakiegoś antycznego boga. Pewnie wyrywał laski jak leciało, bez wysiłku. Ale Naruto?... Sai zmarszczył brwi. Naruto na niego nie poleci, bo gdyby leciał na facetów, to Sai miałby go już dawno w łóżku. Ale z drugiej strony, z takim wszystko jest możliwe. Nie podobało mu się to, oj, nie podobało!
- A... Hinata, odprowadzę cię – powiedział Naruto zerkając jednocześnie na Saia – W ogóle jutro jest ten koncert.. musimy się jakoś umówić...
- Tak, Naruto... – ćwierkała rozpromieniona Hinata.
Natomiast Sai wiedział swoje. Hinata to pryszcz. Naruto przeleci ją, albo i nie, wszystko jedno. Prawdziwe niebezpieczeństwo pakowało właśnie nuty do pokrowca na gitarę basową. Jakby wyczuło spojrzenie Saia, bo naraz odwróciło się i spojrzało na niego ze zmarszczonymi brwiami.
- Co jest? – mruknął cicho Sasuke podchodząc do bruneta.
- Nie myśl, że ci go oddam – syknął mu Sai do ucha.
W następnej sekundzie zwątpił, czy aby na pewno dobrze zrobił, rzucając taki tekst. Mina Sasuke wyrażała bowiem głębokie zaskoczenie z pewną domieszką wstydu, który czują osoby posądzone o nie wiadomo jaką perwersję. Po chwili jednak otrząsnął się z tego i przyjrzał uważniej Saiowi.
- No no... – zacmokał z wyższością – Kto by pomyślał...
Sai już wiedział, że źle zrobił. Nieważne. Powiedział przecież, co czuł. Właśnie tak! Nie odda Naruto temu wymoczkowi, choćby się świat miał zawalić!
Sasuke natomiast raz po raz parskając cicho śmiechem, wyszedł z piwnicy.




Brought to you by:

...

XD

7 komentarzy:

Kuroneko pisze...

Bardzo komediowy rozdział wyszedł i dobrze!
Zaczyna się fenomenalnie, od jakże beztroskiego spóźnienia się na zajęcia. A wiesz, że jak się człowiek w poniedziałek spóźni to ciąga za sobą to spóźnienie przez cały tydzień? ;D Uwielbiam Saia w tym opowiadaniu xD W mandze/anime musiałam się do niego przekonać, a tutaj wprost go ubóstwiam XD Cieszę się, że Naruto ma więcej wyrzutów sumienia co do Hinatki, bo to oznacza pozowanie do aktu *zaciera ręce* "Nie idziecie, no kurwa!!!" XDDD Pomylenie kamienic - mistrzostwo XD Wyobraziłam ich sobie schodzących do ciemnej piwnicy xD "Coś tu ciemno. To zapal światło" Oj Shika, Shika : )
Robi się coraz ciekawiej, zastanawia mnie czy Sasek wykorzysta jakoś "informację", którą zdradził mu Sai : D Jak go znam to może będzie robił aluzje do blondaska, albo specjalnie często ograniczać jego przestrzeń prywatną : D Pozwalając oczywiście chłopakom przychodzić na próby ];> Wrauuu Sai będzie zazdrosny ; D No dobra. Nie fantazjuje już lepiej xD Ale ja naprawdę kibicuję Sai'owi co do tego aktu!
:*

Saki pisze...

Oj Naruto miał chyba niegrzeczny sen z Hinatą i Sakurą w roli głównej! XD
Zastanawiam się co mu się mogło śnic.... XD
Podoba mi się porcja humoru w tym rodziale, naprawdę złapała cię większa wena, bo się uśmiałam jak nigdy XD
Na dodatek Sai strzelił taką gafę. Ale zawsze po takich - czy nie Naruto, czy nie Sasuke- zaczął patrzec z innej perspektywy na drugiego. Ciekawe jak to będzie z Sasuke.

To ja życzę dalszej weny i z nadzieją czekam na nowy rozdział :*

Anonimowy pisze...

Hehe Sai i Nara beszczelnie wprosili się na próbę tym samym pobudzając nerwy Uchihy. Najbardziej rozbroiła mnie dyskusja o nazwie zespołu XD Oj Sai, Sai XD
Udany rozdzialik!
Życzę dalszej weny!

Echo.

. pisze...

W końcu przeczytałam i powiem, że mi się podoba. Niektóre teksty były tak zabawne, że składałam się ze śmiechu :D
Jeden z moich ulubionych to ten, w którym Sai odgryza się Sasuke za ostry język. Ten z tymi cipkami xD Do tej pory siedzę i się z niego śmieje.
I powiem, że podoba mi się zapowiedź przyszłej rywalizacji Sai`a i Sasuke. Zapowiada się bardzo ciekawie.
Sakura jako piosenkarka też mi pasuję. Moim wielkim marzeniem było zostanie piosenkarką, więc Haruno jest tą rolą w jakimś sensie mi bliższa xD
Podoba mi się również rola matki Uzumakiego i ojca Uchihy xD Lol - tylko tyle powiem...
Naruto również jest fajny i Sasuke też, bez zarzutu.
I hmmm... chyba znasz się na muzyce, jak to wszystko tak opisujesz xD Na początku, zaraz w pierwszym rozdziale jak Naruto zaczął coś tam mówić A, B, C, myślałam, że chodzi o przywoływanie na perony na stacji kolejowej xD
I to chyba wszystko co aktualnie mam do powiedzenia.
Powiem, że z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, który mam nadzieję się wkrótce ukarze ;)
Pozdrawiam serdecznie!

Sumire pisze...

Zwiedzam sobie blogi i nagle natrafiam na twój. Powiem ci że poczucie humoru masz niesamowite XD Na niektórych aż zlatywałam z krzesła ze śmiechu XD W jakiś sposób wewnętrznie czuje, że między Saiem a Sasuke narodzi się wielka rywalizacja, a przyczyną będzie nie kto inny jak Naruto. Ciekawa jestem czy w końcu będzie musiał pozowac nago Saiowi XD
Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

zgredek pisze...

No i ja też wpadłam tu przypadkowo! :D Boska fabuła, uwielbiam czytać o zespołach muzycznych, a jak się doda do tego yaoi z Sasuke i Naruto, to już miodzio! Świetnie piszesz, wciągająca akcja, troszkę tragiczne życie bohaterów i humor. O jaaa cię. Już cię wielbię ^^. Nie zauważyłam żadnych błędów, gdyż za mocno się wciągnęłam w opowiadanie i liczyło się tylko czytanie :D Kurcze.. ja mam nadzieję, że Naruto nie wykorzysta Hinaty, bo go po prostu znielubię. Ona taka fajna dziewczyna w tym opowiadaniu. Ach... i czy Sasuke kochał kiedyś Sakurę? Bo tak napomknęłaś w poprzednim rozdziale, że ona go zdradziła, kiedy ich przjaźń... no właśnie.. chyba, kiedy ich przyjaźń zaczynała przybierać już inną formę.
Nie masz nic do gadania, dodaję cię do swoich linków ^^
PS jeśli masz ochotę to wpadniej na www.milosc-jak-pozytywka-narusasu.blog.onet.pl - prowadzę też 3 inne blogi z różnymi historiami o Sasuke i Naruto. Może któreś opowiadanie wpadnie ci w oko :)
Zgred-chan
Zgred-chan

Sasame pisze...

Hmm...

W tym parcie moją uwagę najbardziej przykuł Shikamaru. Chociaż nie tyle przykuł, co...no cóż. Był total non canon, ale znowu, jak poprzednio, nie mogę poczytywać tego, jako wadę, ponieważ nadałaś mu więcej charakteru i wyrazistości. Chociaż w dalszym ciągu wyobrażenie sobie rozdziawionej w wrzasku, czy krzyku, jest out of my abilities. Już prędzej rozwarta w pozycji 'do ziewania' ;)

Druga rzecz, jaka rzuciła mi się w oczy, że wrzucasz wstawki z angielskiego, który osobiście uwielbiam, co jest kolejnym +

Kolejna, że w zgrabny sposób nadałaś Sakurze typowego z późniejszych części mangi( czy, jak łatwiej określić czasowo z Shippuu) charakteru, nie powodując przy tym obrażeń u chłopaków.

ShikaIno? Cóż...To jedna z popularniejszych par, choć jak dla mnie idealnym dopełnieniem flegmatycznego Shikamaru jest choleryczna Temari ;)

Mam jeszcze kilka przemyśleń, ale Ci je daruję, zabierając się za cz.6 ;)