poniedziałek, 5 listopada 2012

Alice

- Sasuke! To dla ciebie!
Przez pokój przefrunęły pluszowe królicze uszy i wylądowały na kolanach ciemnowłosego chłopaka. Naruto, oczywiście, wybuchł szaleńczym śmiechem na widok jego miny, i, zanim Sasuke zdążył wstać i wyjść z godnością, przyskoczył do niego, przechwytując prezent i starając się włożyć go koledze z drużyny na głowę.
- Naruto! Trzymaj się z daleka od Sasuke! - wrzasnęła spod choinki drobna dziewczyna, która wyglądała, jak różowy cukierek pozostawiony pod drzewkiem przez roztargnienie.
- Daj spokój, Sakurcia, zobacz tylko, jak mu się tych uszach debilny wyraz twarzy zmienia...
Zmienił się rzeczywiście. W Sasuke zagrała nerwowo żyłka.
- Matole, jeszcze jedno słowo i...
- Hehe, i co?
Zamiast odpowiadać, Sasuke złapał w garść królicze uszy i wyrzucił z powrotem pod choinkę.
- Hej, zobaczcie, co dostałam! – wykrzyknęła Sakura, uradowana. W jej rękach spoczywał pomalowany na złoto diadem. Natychmiast wsunęła go sobie na czoło.
Naruto wpadł w oczekiwany zachwyt, a Sasuke, również zgodnie z oczekiwaniami, nie okazał żadnych uczuć.
- Teraz ja!
Naruto rozerwał opakowanie i wydobył z niego elegancki cylinder.
- Ła! – ucieszył się – Fajnie! Tylko po co mi to?
Nawet Sasuke uśmiechnął się z rozbawieniem. Wizja Naruto noszącego cylinder była równie niewiarygodna, jak wizja jego samego noszącego królicze uszy. Tymczasem obdarowany oglądał podarunek ze wszystkich możliwych stron.
- O... Patrzcie! – zawołał nagle, a następnie wywrócił cylinder na lewą stronę. Oczom Sasuke i Sakury ukazał się okropny wzorek w czerwono-zielone kropki.
Po obowiązkowym wybuchu śmiechu, Sakurze wpadła do głowy pewna myśl.
- Słuchajcie... to mi coś przypomina.
- Zastanowisz się nad tym przy kolacji, okej? – przerwał jej Naruto. Najwyraźniej sam już nie mógł się doczekać znalezienia się ze swoją drużyną przy wigilijnym stole, jak z rodziną.
Przy stole Sakura wreszcie przypomniała sobie, z czym kojarzą jej się prezenty.
- Jesteśmy, jak bohaterowie z bajki Lewisa Carolla – oznajmiła.
- Hm? Co to? Nie słyszałem – zbył ją Naruto.
- No wiesz? – oburzyła się jego towarzyszka z grupy – To przecież znana opowieść! Nie czytałeś jej nigdy?
- Nie.
Sakura naburmuszyła się.
- A ty, Sasuke?
Sasuke skinął głową, na znak, że wie, o czym mowa.
- No widzisz! – rozchmurzyła się dziewczyna – Mówiłam, że to znana opowieść. Powinieneś ją przeczytać, Naruto!
- Dobra już dobra. I co z tymi postaciami?
- No więc... Pewna dziewczynka imieniem Alice trafia do magicznego świata, w którym spotyka przedziwne istoty. Jedną z nich jest królik z zegarkiem...
- Hahaha! Ładne skojarzenie! To co, dorysujemy Sasuke królicze wąsy?
- Spróbuj tylko – mruknął niedoszły królik.
- Moim zdaniem wcale nie trafne to skojarzenie, ten królik tylko biegał w kółko i sprawiał wrażenie niezrównoważonego...
- Trafne, Sakurcia, trafne!
Sasuke łypnął na niego niebezpiecznie.
- ...Naruto!
- Chwila, najpierw skończę, później się pobijecie! – przerwała im Sakura - Alice spotyka w magicznej krainie również Szalonego Kapelusznika...
- I co, nosi on cylinder?
- Bez wątpienia.
- Ale co masz na myśli mówiąc ‘szalony’, Sakurcia?
- Brak mu rozumu?– podsunął Sasuke z wyraźną przyjemnością.
Tym razem to Naruto rzucił mu mordercze spojrzenie.
- Powtórz to, Uchiha!
- To typowa blondynka z dowcipów.
- O żesz ty!...
- Siadaj, Naruto! I nie waż mi się tknąć Sasuke! A poza tym, daj mi skończyć. Wśród osób, które spotyka Alice, jest jeszcze Królowa Kier.
- Uhm – mruknął Naruto, piorunując Sasuke spojrzeniem – I kto to jest?
- Samozwańcza władczyni – Sasuke uprzedził Sakurę, wykorzystując małą okazję do zaznaczenia, iż posiada większy zasób wiedzy od Naruto – Nieprzyjemna osoba, która wciąż rozkazuje skrócić kogoś o głowę.
- Hmmm – zastanowił się Naruto – Ale przecież tak naprawdę nie jesteśmy podobni do tych postaci.
- Nie – przyznała Sakura – Po prostu nasze prezenty skojarzyły mi się z tą historią.
- Ale jak ona kończy?
- Alice budzi się. Okazało się, że Kraina Czarów była jej wymysłem. Była tak realistyczna, że Alice uwierzyła w jej istnienie. Ale to był tylko sen.
- Aha... – Naruto wyobraził sobie przez chwilę małą, złotowłosą dziewczynkę, próbującą przekonać samą siebie, że sen nie był snem – Dziwna bajka – zdecydował w końcu – To co, może wreszcie coś zjemy?
Sakura uśmiechnęła się, a Sasuke nie wniósł słowa sprzeciwu.

Ten wieczór, między innymi, przypomniał sobie Naruto, w pewną sierpniową noc, kiedy całe życie mignęło mu przed oczami.
- Zostań z tyłu – polecił wtedy Sakurze, a kiedy nie chciała się zgodzić, dodał – Hej, nie przejmuj się! Ja go znam, lepiej, niż mu się wydaje. I wciąż uważam go za przyjaciela. Wiem, że on mnie też, nieważne, co mówi. Nie zabije mnie tak łatwo.
Sakura nie próbowała go już zatrzymać. Patrzyła tylko, jak odchodzi, na ostateczną bitwę ze swym dawnym kompanem z drużyny.
Sasuke, który pojawił się przed nim, nie przypominał tego dawnego, dumnego, młodego wojownika, z którym kiedyś był w drużynie. Zamiast tego Naruto miał przed sobą mieszankę gniewu i szaleństwa.
Głupio zrobił, że wyciągnął do niego rękę. Naprawdę głupio.
Sasuke przebił go na wylot potężnym ciosem wzmocnionym ładunkiem elektrycznym. Jeśli czuł coś przy tym, nie dał tego po sobie poznać.
Naruto rzygnął krwią, próbując, teraz dopiero, złożyć ręce do jakiejś techniki. Było już za późno. Następny cios złamał mu kręgosłup.
Pokonany, upadł przeciwnikowi prosto w ramiona. Patrzył na dawnego przyjaciela i nie rozumiał, gdzie popełnił błąd. Twarz Sasuke rozmywała się. Zrozumiał, że zaraz straci przytomność.
- Sasuke... – w tym jednym, wyszeptanym w ostatnim oddechu słowie zawarł niedowierzanie w to, co się działo. To było pytanie, dlaczego. I Sasuke je zrozumiał. Odpowiedział, zanim pozostawił umierającego przyjaciela samego sobie i zniszczył miasto, które kiedyś nazywał domem.
- Tamto ci się przyśniło, Naruto. Żegnaj.

12 komentarzy:

Daimon pisze...

No i co zrobiłaś? I co? :( Smutno mi teraz, ech. Aż nie wiem, co napisać.
Początek sielankowy, cały czas miałam uśmiech na twarzy. Sasuke jako królik, Naruto - Szalony Kapelusznik, a Sakura - no może nie ścina głów, ale całkiem skutecznie rozdaje ciosy ;) No nic dodać, nic ująć. Brakowało tylko jeszcze herbaty ;)
I potem taki skok. Coś już mi się wydało podejrzane i taki koniec.
Prezenty były bardzo trafne:
"królik tylko biegał w kółko i sprawiał wrażenie niezrównoważonego..."
Tak, można tak określić Sasuke. Wcześniej wywołało to uśmiech na twarzy, ale w obliczu późniejszych wydarzeń bardzo trafne określenie.
A Szalony Kapelusznik? No cały Naruto. Zupełnie bez rozumu i z pełnym zaufaniem poszedł do Sasuke.
Zabrakło tylko złej królowej, żeby ścięła jedną głowę.
Nie wiem, co Ci chodziło po głowie, ale mi tak się to wszystko poukładało.
Cholera, dobre to było, ale serce mi pęka :(
Wena, wena i czasu :*

Magdalena Z pisze...

Fakt, zaczęło się tak milo, a później TRACH, Naruto nie żyje... Ale oczywiście mi się bardzo podobało, szkoda tylko, że takie smutaśne... Weny życzę na kolejny rozdział BCG !

RERU

Anonimowy pisze...

czesc. przeczytalam twojego bloga w jeden wieczor...
i musze powiedziec ze bardzo mi sie podoba!! zabawne bylo to opo z hagwartu :D a samo BC jest genialne!! i widze ze nie tylko ja nie palam sympatiom do Sakury xD
Alice tez fajne. koncowka ze strony Sasia lekko chamska, ale to dopelnia cale opowiadanie (jesli ktos wie co mam na mysli).
zycze rozwijania weny ;)
Lu

Lien pisze...

[SPAM]
Anioły od wieków stoją przy nas i obserwują. Patrzą na to co dobre, ale i na to co złe. Są skłonne otworzyć bramy Raju przed każdym, kto się do nich zgłosi i zgodnie ze swą mądrością udzielają różnych łask. Najlepszym, absolutnie utalentowanym i obdarzonym godną podziwu lekkością pióra, wręczają złote lub platynowe szarfy, by jaśnieli przykładem. Innym, nieobdarzonym przez los tak wspaniałym talentem, dają liczne rady i zwykłe, czarne szarfy. Są one znakiem, że ktoś coś próbuje, czegoś chce się nauczyć, ale daleka droga jeszcze przed nim. Na razie nie jest w stanie jaśnieć niczym gwiazda nad anielskim orszakiem, ale w przyszłości... Kto wie?
Chcesz się przekonać, na którą szarfę zasłużyłeś? Czy powinieneś jaśnieć nad innymi, czy może z zazdrością spoglądać na tych, którzy u góry tworzą swe arcydzieła w blasku platyny? Zgłoś się! Chętnie przyjmiemy Cię w bramach Raju:
http://raj-ocen.blogspot.com

Anieli chętnie przyjmą w swe szeregi braci i siostry (rekrutacja otwarta).

Anonimowy pisze...

Bardzo spodobał mi się twój pomysł ;) nigdy nie czytałam czegoś takiego :D Szkoda tylko, że takie smutne zakończenie ;(
Ale i tak cię kocham <3

`by Esti ;3

Anonimowy pisze...

Hej,
początek tego one-shot'a taki sielankowy, miły, a potem bum, szkoda, że Naruto zginął, tak bardzo ufał Sasuke...
Weny życzę...
Pozdrawiam Basia

Anonimowy pisze...

Świetny one-shot, w ogóle nie spodziewałam się, że było to tylko wyobrażenie Naru.

"- Hahaha! Ładne skojarzenie! To co, dorysujemy Sasuke królicze wąsy?
- Spróbuj tylko – mruknął niedoszły królik.
- Moim zdaniem wcale nie trafne to skojarzenie, ten królik tylko biegał w kółko i sprawiał wrażenie niezrównoważonego...
- Trafne, Sakurcia, trafne!" Rozwaliło mnie to, normalnie genialne teksty...
Czekam na następny Bc Groan z niecierpliwością. A co do one-shota, to może zrób coś z Itasiem? Proszę...
PS: Wpadnij do mnie, co prawda to nie Yaoi, ale myślę, ze moze Ci się spodobać:
http://ayanika-w-akatsuki.blog.onet.pl/

Rika-chan

princ3sskira pisze...

Super piszesz. Dokończ BC Groan, błagam. Nie mogę się doczekać, co tam będzie dalej. Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

Tutaj tak pusto i pusto i pusto i pusto, a ja tak bardzo tęsknie. Co tylko słucham Submersed myślę o twoim blogu i zaraz tu zaglądam z myślą, że może pojawiła się jakaś notka. Niestety :( mimo to nie tracę nadziei!

Me. pisze...

Hej. Proszę dokończyć BCG. No pięknie ślicznie prrrrrosze<3

Erroay pisze...

Dołączam się do powyższej prośby. Masz naprawdę świetnego bloga, opowieść jest wciągająca i niebanalna. Miło by było przeczytać następny rozdział tej historii :)

Anonimowy pisze...

Twoje miniaturki są tak zaskakujące, że aż bolą. Zapierają dech w piersiach i czuję niesamowity spadek samopoczucia. Uwielbiam je.
Myśl o dziele Lewis Carroll jest oderwana od rzeczywistości, prawie prawdziwa.
I tylko zakończenie mnie nie zaskoczyło. Kto wie może chciałam żeby Naruto umarł?

Dziękuję za Alicje
Mad Hatter