wtorek, 13 lipca 2010

BC Groan 7 - Urodziny Naruto

Dziękuję wam dziewczyny, za komentarze :* Kocham Was!
Ladybutterfly - nie, nie wspominałam o Minato. przewidziałam do niego niewielką, acz znaczącą rolę. pojawi się dopiero pod koniec :)
Zgredku, też grasz na gitarze? oj XD to będę się bać, że mi zaraz wszystkie błędy i potnięcia muzyczne wyłapiesz :*
Zgredku, Sumire, Koko - jestem trochę zaskoczona tym, że jak piszecie, nie spotkałyście się nigdzie z Sakurą, jako byłą dziewczyną Saska. nie to, że ja się spotkałam, opowiadań SasuNaru przeczytałam raptem kilka (wliczając w to Wasze), ale... dobra, nie wiem, co powiedzieć. tutaj po prostu tak jest.
Koko - nie no, w większości zrozumiałam, o co chodzi :D może porównywanie Sakury do Naruto poprzez podobnie wyglądające wspominki teraz tak wygląda, bo Sasuke jeszcze nie uporządkował swoich uczuć, ale wierz mi, to się zmieni ;)

Na koniec, apel do wszystkich dziewczyn piszących opowiadania - same mnie na nie zapraszałyście, to teraz macie! Wzywam Was do uploadu!! XD Ja chcę dalej czytać historie przez was tworzone!
PS: Apel nie dotyczy Koko, ona w miarę często dodaje nowe notki :P

Odnośnie tego rozdziału - jest dosyć długi. Prawie dwa razy dłuższy, niż to mi się zdarzyło do tej pory pisać. Sprawdzony dokładnie przez Kuroneko - kocham cię dziewczyno :*
Enjoy.

.....................................................................................

- Sasuke... Mam do ciebie prośbę – usłyszał głos Naruto.
Blondyn stał przed nim w białym T-Shircie i granatowych spodenkach do kolan. Sasuke rozejrzał się. Byli na plaży. Fale morskie rozbijały się o brzeg, odbijając promienie zachodzącego słońca. W powietrzu czuć było zapach morskiej soli.
Naruto powoli zdjął koszulkę.
- We mnie, w środku jest jakiś duch... Przypomina dzikie zwierzę. Uwolnij mnie od niego, Sasuke.
Brunet cofnął się o krok.
- Niby jak? Czego chcesz ode mnie?
Blondyn spojrzał na niego poważnie. Promienie słońca osiadały świetliście na jego ramionach i gubiły się w grzywie jego włosów.
- Podejdź do mnie – wyciągnął do niego rękę – I zanuć mi kołysankę... tylko ty możesz ujarzmić to zwierzę.
Nagle Sasuke poczuł, że czyjaś ręka łapie go za ramię i odciąga od blondyna. Pojawił się przed nim Sai w stroju policjanta.
- Nie wolno ci go tknąć! Nie zbliżaj się!
Naraz z wieży odległego miasta dał się słyszeć potężny dźwięk dzwonów kościelnych, a mewy krążące nad plażą podniosły głośny krzyk.
- Sasuke... – twarz Naruto rozmazywała się.
Sasuke otworzył gwałtownie oczy. Była sobota, dziesiąty października, godzina dziewiąta czterdzieści pięć. Na stoliku obok łóżka telefon wygrywał właśnie sygnał nadejścia wiadomości. Brunet podniósł się powoli, przecierając zaspane oczy i pozbywając się z umysłu resztek snu.
- Kurwa... – mruknął – Niemożliwe... Ten dureń zaczyna mi się śnić?
Chwycił telefon i nacisnął klawisz odczytania wiadomości. Chouji.
„Cześć Sasuke. Mam nadzieję że nie obudziłem.” A wypchaj się teraz swoją nadzieją. „Dzisiaj rano zadzwonił do mnie Shikamaru. Powiedział, że jeśli się zgodzimy, Sai może zaaranżować koncert BC Groan u siebie w domu, na wieczornej imprezie. Podobno zaprosił mnóstwo osób. Co o tym myślisz? Nie warto byłoby rozreklamować zespół? Odpisz szybko. Aha, Shikamaru prosił mnie też o pomoc w przygotowaniu imprezy, żeby Sai nie musiał sam wszystkiego robić. Myślę, że powinniśmy pomóc. Odpisz, czy się zgadzasz, wtedy będę mógł napisać do Hinaty i Sakury.”
Sasuke błyskawicznie zastanowił się nad opcją koncertu. To nie był głupi pomysł. Przy okazji sprawdzą się na żywo jako zespół. Trzeba będzie przewieźć instrumenty do Saia, a co za tym idzie, pewnie i pomóc w przygotowaniach... ale niech tam. Koncert BC Groan był bardzo dobrym pomysłem i Sasuke zamierzał to wykorzystać. A że przy okazji zrobią coś dla Naruto?... Hmmm... Cóż, tym lepiej dla niego, prawda?
Brunet uśmiechnał się zawadiacko.

.................................................................................................................................

-....o cholera – jęknął Chouji – Słuchaj, Sai, w sumie cieszę się z tej ciężarówki przewozowej, ale czy ty czasem nie przesadzasz?...
Sai właśnie był zajęty wydawaniem poleceń kierowcy pakującemu bębny do samochodu.
- Hm? – odwrócił się do Choujiego - Nie, nie przesadzam. Coś nie tak?
Chouji, Sasuke, Sakura i Hinata stali na chodniku z szeroko otwartymi ustami, patrząc na to jak ich sprzęt muzyczny znika szybko i profesjonalnie w ciężarówce do przeprowadzek.
- A co, może wolelibyście to wszystko taszczyć ze sobą? – Sai zmarszczył brwi
- Nie no, w sumie dobrze jest jak jest... – mruknął Sasuke otrząsając się z miniszoku. W jego opinii Sai wybitnie nie miał co robić z pieniędzmi. Albo aż tak mu zależało na blondynie.
- No i super – oczy Saia zwężały się za każdym razem, gdy patrzył na bruneta – przygotujcie się teraz na większe zakupy. Proszę zawieźć wszystko pod ten adres – podał kierowcy kartkę – Już tam ktoś czeka na odbiór. A wy co tak stoicie? Do taksówki!
Członkowie BC Groan otrząsając się z wrażenia, jedno po drugim wsiedli do taksówki. Bo i na co zdałyby się protesty?
Sai również wsiadł i pojechali do najbliższego hipermarketu. Był to jeden z tych kolosów liczących dwa piętra i zawierających absolutnie wszystko.
- Proszę na nas zaczekać – nakazał Sai kierowcy rzucając mu na kolana garść banknotów. Podobną kwotą uciszył wcześniej jego narzekania na ilość pasażerów. Z tylnego siedzenia wysypał się jęczący i wymiętoszony ciasnotą zespół.
- Uwaga! – syknął na nich Sai – Teraz radzę się skupić!
- Co znowu?.. – jęknął Sasuke rozmasowując sobie kręgosłup.
- Nie możemy po prostu wejść i kupić, co potrzeba?... – stęknęła Sakura
- A masz osiemnaście lat? – odparował Sai wyciągając w jej stronę listę zakupów. Na pierwszych dwudziestu pozycjach był alkohol.
- O cholera!...
- Widzę, że dotarło! A teraz zamknąć się i szukać jakiegoś pijaczka! – wzrok Saia przeczesywał z uwagą okolice wejścia do sklepu. Chouji jęknął cicho coś w rodzaju „o matulu”.
- Jest! – Sai poderwał się, podekscytowany. Jego wybór padł na faceta około czterdziestki siedzącego na ławce przy parkingu. Miał na sobie stary płaszcz i zdezelowane buty. Obok ławki stały dwie puste butelki po piwie.
- Widzę, że kupowanie procentów masz opanowane do perfekcji - skrzywił się Sasuke
Sai tylko łypnął na niego złym wzrokiem i skierował swe kroki do mężczyzny.
- Witam. Nie chciałby pan zarobić tysiąca jenów? – powiedział, podchodząc.
Mężczyzna podniósł na niego przekrwione oczy.
- Hę?
- Wystarczy, że kupi nam pan to... oczywiście za nasze pieniądze – Sai oderwał od listy rozpiskę alkoholi – I tysiączek jest pana. Co pan na to?
Indywiduum z ławki wzięło kartkę do ręki.
- Da się zrobić – wymamrotało
- Okej – szepnął Sai odwracając się do pozostałych – Teraz zrobimy tak... Dziewczyny, wy kupicie wszystko, co jest na tej liście... – podał Sakurze i Hinacie listę pozostałych zakupów – A my idziemy razem z facetem. Musimy go pilnować, żeby nie zwiał z naszymi zakupami.
- A kto niby będzie pchał wózek, hę? – mruknęła z niezadowoleniem Sakura – przecież na tej liście jest masa rzeczy!
Sai syknął, zniecierpliwiony.
- Nie ma czasu! Idziemy za facetem!
Przeszli przez bramki odgradzające cudowny świat zakupowych marzeń od szarej rzeczywistości.
- Chodźcie! – syknął Sai na męską grupę, ale gdy po chwili rozejrzał się za nimi, zobaczył u swego boku tylko Sasuke – a gdzie ten cholerny grubas?
- Dla twojego dobra radziłbym ci tak go nie nazywać. Szczególnie w jego obecności.
- Nieważne! Gdzie on jest?...
- Poszedł pomóc dziewczynom. Twój genialny plan zakładał, że same zdołają przytargać do kasy coś, co w rozpisce zajmuje dwie kartki A4?...
Sai zamamrotał jakieś przekleństwo.
- Nie spuszczaj go z oka. Patrz, do jakiej kasy idzie. Ja stanę po drugiej stronie i odbiorę przesyłkę.
- Przesadzasz, Eltonie – wzruszył ramionami Sasuke, ale podreptał za pijakiem z ławki.
Miał przy tym bardzo niemiłe skojarzenie, jakby śledził swojego ojca. Czy Fugaku upadłby aż tak nisko, żeby kupować nieletnim alkohol, w zamian za to samo?... Miał nadzieję, że nie.
Gdzieś zza półki z przekąskami dobiegł go głos Choujiego:
- Ej, Sakura, ale te chipsy są z napisem, że są bez zbędnych konserwantów!
- To znaczy, że użyto tylko tych niezbędnych! Chouji, mówiłam ci już, mają być naturalne!
Facet z ławki dokonał już zakupów i skierował się do kasy. Sasuke stanął tuż za nim, zamykając kolejkę. Gdzieś po prawo Sakura, Hinata i Chouji wypakowywali zawartość dwóch wózków na taśmę sklepową. Jakiś student, który właśnie stanął za Sasuke, przyglądał się temu ze zdziwieniem.
- O ja pierdolę!...A to co, kurwa, wojna idzie? - rzucił w przestrzeń.
- Nie, impreza - odburknął Sasuke pod nosem.
Pijaczek rzucił spojrzenie za siebie. Odnotował obecność Sasuke. Brunet nie krył się zresztą wcale ze swoim ciężkim spojrzeniem. To był sposób, w jaki patrzył na ojca, gdy ten odzyskiwał świadomość po libacji. Pijaczek zacharkotał coś niewyraźnie i podał ekspedientce należną sumę. Zaraz za kasą czekał Sai. Sasuke patrzył jeszcze przez chwilę, czy wymiana towaru przebiega między nimi poprawnie, po czym skierował swoje kroki do tak zwanego wyjścia bez zakupów.
Chouji i dziewczyny pchali już wózki w stronę taksówki. Sai natomiast uginał się pod ciężarem pięciu siatek z butelkami i puszkami.
- Kurwa... ty cholerny skejcie... pomożesz mi, czy mam cię prosić?
- Nie zaszkodziłoby ci, gdybyś poprosił – rzucił lekko Sasuke. Bawiła go możliwość dręczenia bruneta. Nie zamierzał się jednak za bardzo nad nim znęcać, w końcu BC Groan grało koncert u niego w domu. Wspólnymi siłami przytaszczyli całość zakupów do czekającej taksówki. Widząc ilość bagażu taksówkarz złapał się za głowę, ale Sai znów wziął się za przekupywanie. Co jak co, ale jeśli chcesz kogoś przekonać do swoich racji - nie ma to jak pieniądze!
- Cholera, Sai...- burknął Chouji wsiadając do taksówki - Po co ci te wszystkie rzeczy? Parówki, jogurty... trzy kartony jajek?
- Facet zawsze kupuje to, czego mu brak – mruknął cicho Sasuke.

.....................................................................................................................................................

Gdy taksówka zajechała przed posiadłość Saia, Naruto właśnie niósł do domu ostatnie pudło z częścią perkusji należącej do BC Groan. Sai widząc to, wparował za nim do budynku.
- Co tu robisz, cholera?
- A co, nie wolno mi przygotowywać własnej imprezy?
- Nie wolno! To miała być niespodzianka!
- Już nie będzie, bo na szczęście Shikamaru mi powiedział, co wyświęciłeś. Co do cholery ciężkiej sobie wyobrażałeś? Że bez przygotowania będę grał koncert?
- No... – impet Saia trochę osłabł.
- Kurna, mózgu to ty nie masz za grosz. Ale byś mnie wpakował. O cześć! – zawołał Naruto widząc członkow BC Groan wchodzących do holu.
- Cześć Naruto! – zawołali Sakura i Chouji – Wszystkiego najlepszego!
- Dzięki - wyszczerzył się do nich w uśmiechu
- Ej, Sai, musisz mi jakiś przewodnik po kuchni dać, bo te półki to jakiś cholerny labirynt – burknął Shikamaru pojawiając się znienacka.
Sai westchnał.
- Zaraz, najpierw wnieśmy zakupy.

..............................................................................................................................................

Naruto na szczęście zdołał wpłynąć na Saia, żeby ten nie dekorował salonu balonikami. Sasuke i Shikamaru niemal umarli ze śmiechu, gdy im pokazał dwa czerwone, napęczniałe balony umieszczone po obu stronach jednego podłużnego. Jeszcze tego by brakowało, żeby to coś zawisło w ilości pomnożonej przez dwadzieścia nad ich głowami.
Impreza miała się odbyć na parterze, głównie w salonie i na tarasie ogrodowym. Zapobiegawczo wynieśli stamtąd co cenniejsze rzeczy, rozstawiając przy okazji na zewnątrz instrumenty muzyczne i przygotowując wszystko do występu. Pogoda, jak na październik, dopisywała.
Naruto właśnie znalazł za schodami prowadzącymi na taras zestaw do grillowania
- Sai, zamierzasz robić grilla?
- Co? – dało się słyszeć z kuchni
- Zamierzasz robić grilla? – wrzasnął Naruto
- A nie, znieś to do piwnicy, jeśli możesz. Jeszcze ktoś sobie zrobi tym krzywdę.
Naruto westchnął i skierował swoje kroki do drzwi prowadzących do piwnic. Powoli zszedł na dół. Znalazł się w wąskim korytarzyku.
- Gdzie to postawić? – wrzasnął do Saia, ale ten najwyraźniej go nie usłyszał.
A co tam, pomyślał, postawię za pierwszymi lepszymi drzwiami.
Otworzył drzwi znajdujące się po lewej stronie. Prowadziły do jakiegoś nieoświetlonego pomieszczenia. Postawił zestaw obok drzwi i już miał wychodzić, gdy poczuł ostry zapach farb. Tknięty przeczuciem, wymacał na ścianie obok drzwi kontakt. Fala światła zalała pomieszczenie, a Naruto przekonał się, że przeczucie go nie myliło. Pracownia Saia! Pierwszy raz w niej był.
W centrum wnętrza stała sztaluga, dokoła zaś, oparte o ściany, płótna i obrazy. Część z nich była porozwieszana. Naruto ze zdziwieniem popatrzył na fioletowe ufo umieszczone w sielskim krajobrazie. A potem wyobraził sobie siebie, siedzącego w tym pokoju na stołeczku, zupełnie nagiego... o kurwa!! Przecież nie może do tego dopuścić! Nie będzie siedział w tej piwnicy na golasa czekając, aż Sai uwieczni jego sromotną porażkę na jednym z tych płócien. Z drugiej strony... z drugiej strony...
Z drugiej strony była radosna i zupełnie bezbronna Hinata.
Naruto złapał się za skronie i jęknął. Co powinien zrobić?
- Naruto? – dał się słyszeć głos Sakury – Jesteś tam?
- Jestem, jestem, już idę! – odkrzyknął. Zamknął szybko drzwi do atelier. Nie chciał teraz myśleć o tym, co go czeka.
Na górze Sakura biegała tu i tam.
- Czy mogę skorzystać z łazienki? – wołała
- Możesz – okrzyknął Sai po czym wychylił się z kuchni i spojrzał na nią dziwnie – Co ty tam będziesz robiła?
- A nic. Zrobię sobie maseczkę i będe piękna- zachichotała dziewczyna
- A co zrobisz, jak maseczka odpadnie? – spytał z zaciekawieniem Sai po czym uchylił się przed lecącym w jego stronę kapciem.

...........................................................................................................................................

- Okej... to moja propozycja – powiedział Sasuke. Całe BC Groan rozsiadło się wokół niego w skupieniu – Najpierw God Knows, potem Get Up and Go, potem He Wasn’t, i na koniec What We Came Here For.
Chouji, Hinata i Naruto kiwnęli głowami.
- Mnie odpowiada.
- Mnie też.
- Sasuke...
Brunet podniósł wzrok.
- Co, Sakura?
- A co byś powiedział na to, żeby... Chodzi mi o to, że wszystkie te piosenki są szybkie i skoczne... Nie mamy czegoś, co przełamałoby nastrój. Więc może dołączylibyśmy do nich Nobody’s Home?
Sasuke milczał przez chwilę, rozważając propozycję.
- A co myśli o tym reszta zespołu? – spytał w końcu. Miał nadzieję, że Naruto zaprotestuje, w końcu grał tą piosenkę tylko raz.
- Jak dla mnie okej! – usłyszał głos blondyna.
Brunet podniósł wzrok i ich oczy na moment się spotkały.
„Dlaczego to robisz? Przecież się domyślasz prawdy?” – pytał wzrok Sasuke.
„Nie uciekaj przed nią, ty tchórzu” – odpowiedział mu wzrok blondyna.
Sasuke zamknął oczy i uśmiechnął się. No tak.
Wstał powoli.
- Okej, jeśli zespół się zgadza, to ja nie mam nic przeciwko – powiedział – zagramy ją po He Wasn’t, ładnie przygotuje ludzi na końcówkę.
Naruto również się podniósł, uśmiechnięty. Sasuke rzucił mu ukradkowe spojrzenie.
Tak, Naruto.
Najłatwiej jest zarzucać innym tchórzostwo.
Poczekaj, aż sam nauczysz się pewnych prawd o świecie i o sobie samym.

................................................................................................................................................


Dwudziesta trzydzieści. Dom powoli napełniał się gośćmi. W większości byli to licealiści, tak jak Sai czy Naruto, ale zjawiło się też kilka starszych osób, studentów. Naruto schował się za drzwiami do kuchni z przerażoną miną.
- Kurwa, Sai, coś ty zrobił? Prawie nikogo nie znam!
- Zrelaksuj się, cieniasie – zlekceważył go Sai – Chcesz coś na dobry humor?
Podetknął blondynowi pod nos otwartą puszkę piwa.
- Nie, dzięki – skrzywił się Naruto. Przez sytuację, w jaką wpędzała się jego matka, miał wstręt do alkoholu.
Sai roześmiał się.
- To chodź, czas wyjść do ludzi! – wypchnął Naruto do korytarza. Tam zestresowany blondyn oszacował, że w chwili obecnej dom wypełnia ponad sześćdziesiąt osób.
- O kurwa... już rozumiem, czemu tyle żarcia kupował – bąknął Chouji z oczami jak spodki, obserwując ludzi. Już teraz w salonie było ciasno.
Sasuke natomiast siedział rozluźniony, ale i nieco rozeźlony na kanapie. Zupełnie nie przejmował się tym, że na jego temat plotkowała obecnie połowa żeńskiej części przybyłych. Myślał za to o koncercie, który miał się lada chwila odbyć.
Właśnie przysiadła się do niego jakaś blondynka z włosami związanymi w kitkę.
- Cześć. Jestem Ino. Może się czegoś napijesz?
- Nie – mruknął.
- Jesteś kolegą Saia? Nie widziałam cię nigdy wcześniej – zalotnie trzepotała rzęsami
- Nie – mruknął znowu. Jeszcze tego brakowało żeby go łączyli z tym artystą kochającym inaczej.
- To może Naruto? Na pewno, w końcu to jego urodziny!
- Weź spadaj – burknął, wstając. Gdzieś w tłumie mignęła mu blond czupryna. Musiał zapytać tego pieprzonego solenizanta, na kiedy dokładnie przewidziany jest koncert. Wprawdzie robili szybką próbę przed zebraniem się gości, ale wolał mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
- Sasuke! – znikąd zmaterializowała się Sakura i objęła go wpół. W jej oddechu czuł zapach sake – Może zatańczymy? Na tarasie jest całkiem dużo miejsca...
- Jeśli wypijesz jeszcze choć jeden kieliszek, to cię zatłukę – warknął do niej – po koncercie rób co chcesz, ale teraz masz być w pełni przytomna!
Wyrwał się zranionej dziewczynie i przepchnął w kierunku korytarza. Byli tam. Naruto kłócił się o coś cicho z Saiem.
- Coś ty taki przewrażliwiony, czasem trzeba się napić... – śmiał się Sai.
Sasuke bez ceregieli wsunął się między nich.
- Co z koncertem? Kiedy zaczynamy? – warknął
Sai i Naruto zamrugali, zaskoczeni.
- Proponuję teraz, bo jak się nawalą, to będzie jakaś parodia, nie koncert! – dodał rozzłoszczony Sasuke
- W sumie można teraz – powiedział lekceważąco Sai – W takim razie zaraz po koncercie podamy tort – dodał wychylając swoje piwo do końca.
Sasuke dowiedział się, czego chciał. Zaczął więc przepychać się w stronę wyjścia na taras, zbierając po drodze członków zespołu. Wychodząc na zewnątrz odpędzili jakichś gimnazjalistów dobierających się do rozłożonych na patio przed tarasem instrumentów.
Po chwili obok nich pojawili się Sai i Naruto. Blondyn zabrał się do podłączania gitary, nastomiast Sai odebrał Sakurze mikrofon i dmuchnał w niego potężnie.
- Próba mikrofonu... – rozległo się po posiadłosci Saia z przyległościami w postaci sąsiednich domostw. Większość gości umilkła zaciekawiona. Przystanął nawet rudy chłopak w dżinsach od Reeboka i czarnym podkoszulku, przechodzący właśnie ulicą obok domu Saia.
- Zapraszam wszystkich do ogrodu. Za chwilę zacznie się pierwszy w historii koncert zespołu BC Groan! Oto Naruto, Sasuke, Sakura, Hinata i Chouji. Jak wiecie, Naruto ma dzisiaj urodziny. Nie zawiedźcie faceta!! Niech usłyszy, jak go kochacie!
Wielki okrzyk radości zakłócił nocną ciszę. Rudy chłopak stojący przed bramą drgnął zaciekawiony i bez żenady wszedł przez otwartą furtkę na teren posiadłości.
- Kurwa... ale mi zrobił reklamę – burknął Naruto bardziej do siebie niż do członków zespołu.
Na patio powoli wytwarzała się atmosfera oczekiwania. Niemal wszyscy zgromadzeni patrzyli na zespół.
Sasuke szybko zlustrował wzrokiem kolegów. Chouji wydawał się być trochę zestresowany, ale brunet wiedział, że da radę. Hinata i Sakura wyglądały na spięte, Naruto zaś na zrezygnowanego. Cholera, żeby tylko nie dali plamy! O siebie się nie martwił, to nie był jego pierwszy występ publiczny. Co mógł zrobić, żeby podnieść morale zespołu?
- Naruto! – szepnął
Blondyn podniósł wzrok.
- Daj czadu! Liczę na ciebie.
Po chwili twarz Naruto rozjaśnił uśmiech. Chłopak rozluźnił się całkowicie.
- Jasne – odszepnął zaczepnie - w końcu kto ruszy tę zapyziałą widownię, jeśli nie ja? Ty?.. Haha!... Hej! – wrzasnął odwracając się do Hinaty, Sakury i Choujiego – Dajemy czadu!! Pokażmy tym francom, jak się gra!!
Ostro przejechał palcami po strunach, przechodząc od razu w czołową partię God Knows. Sasuke, Chouji i Hinata od razu podłapali ton.
- Jeszcze zobaczymy, ty pieprzony draniu! – zawołał roześmiany Sasuke między jedną nutą a drugą. Blondyn zareagował dokładnie tak, jak Sasuke się tego spodziewał! Od razu spadło napięcie w zespole.
Muzyka niosła się echem po posiadłości (z przyległościami, a jakże!).
Dziewczyny zaczęły piszczeć, faceci z niedowierzaniem patrzyli na grających. Stojący z boku Sai zauważył w drugim rzędzie rudego chłopaka, którego znał z widzenia. Zaniepokoił się. To był jeden z mieszkańców osiedla, jego ojciec miał studio nagraniowe i sieć basenów w mieście. Jak ten chłopak miał na imię? Gaara?... Podobno cieszył się nie najlepszą sławą.
Rudy natomiast stał jak zaczarowany wsłuchując się w piosenki grane przez BC Groan. Jedna, druga, trzecia... Przy czwartej zauważył, że zachowuje się niemal identycznie jak stojący tuż obok czarnowłosy gostek z fryzurą na hełm, któremu łzy autentycznej ekstazy kapały z oczu. Wzdrygnął się i odsunął nieco, byle dalej od tego gostka, Jeszcze mu się w orgazmie posika na buty.
- I’m not someone you ignore!! – krzyczała do mikrofonu Sakura. Naruto wraz z resztą zespołu odpowiadał na to wezwanie krzykiem ‘Give us what we came here for’.
Dokładnie tak! Dajcie nam to, po co tutaj przyszliśmy! Krzyczcie, piszczcie, bawcie się i śmiejcie! Po to tutaj jesteśmy, po to gramy!
Nie liczyło się miejsce, nie liczył się czas. Liczył się dźwięk, jaki wywoływali ruchami rąk na instrumentach oraz ten tłum, odpowiadający naturalnie na emocje, jakie zespół sączył w niego za pomocą muzyki.
Czy tak człowiek się czuje gdy posiądzie boską moc?...
- Nothing less and nothing more, give me what I came here for!!
Ostatnie uderzenie strun.
Koniec.
Krzyk aprobaty z gardeł słuchających obudził Naruto ze snu. Jakby z odległego świata dobiegł go głos Saia
- To było mocne!! No, pokażcie że wam się podobało!!
Odpowiedział mu zbiorowy pisk.
Naruto znalazł się naraz w uścisku Sakury i Choujiego, obok pojawił się roześmiany Shikamaru, Hinata śmiała się głośno gdzieś z tyłu. W oddali zamajaczył tort z płonącymi świeczkami. Ktoś popchnął Naruto do przodu. Znów dał się słyszeć głos Saia
- A teraz wy im pokażcie, że umiecie śpiewać. Dalej, lecimy z Happy Birthday!
Po ogrodzie rozniosła się mocno fałszywa amerykańska piosenka urodzinowa, ale dla Naruto to nie miało znaczenia. Był przeszczęśliwy.
- A teraz pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki – zawołał Sai
Naruto popatrzył chwilę na tort. Kończył siedemnaście lat. Czego życzył sobie w zeszlym roku? Pewnie tego, co zawsze - opamiętania się matki. Popatrzył chwilę po zebranych. Jego wzrok zatrzymał się na Sasuke, stojącym nieco z boku i obserwującym blondyna z uśmiechem na twarzy.
Sasuke...
Gdybyś tylko wiedział, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni.
Co roku życzyłem sobie tego samego. Nie spełniało się. Dlaczego w tym roku nie życzyć sobie czegoś dla ciebie? Może takie życzenie ma większą moc?
Naruto zamknął oczy, po czym zdmuchnął świeczki. Zgasły wszystkie.
Znów rozległy się śmiechy i krzyki zgromadzonych.
Naruto myślał o swoim życzeniu. Krzyki i śmiech otaczających go ludzi działały jak jakaś upiorna przygrywka dla jego myśli, parodia rzeczywistości. O tak... żeby ten koszmar się skończył, Sasuke.
Żeby się skończył dla nas obu.
Naraz ktoś złapał go za ramię.
Sai.
- Naruto – uśmiechnął się – Zabawa dopiero się zaczyna!
Jakby w odpowiedzi na te słowa z hukiem wystrzeliły korki od szampana.


.....................................................................................

Brought to you by:

Aya Hirano - Gos Knows
Damone - Get Up and Go
Avril Lavigne - He Wasn't
Avril Lavigne - Nobody's Home
Damone - What We Came Here For

Wszystkei piosenki należą oczywiscie do wykonawców i wytwórni, z którymi podpisali kontrakt.

7 komentarzy:

Kuroneko pisze...

Powiem krótko: rewelacja!!!! Im dłuzej czytam to opowiadanie tym bardziej się wkręcam. To mi się już nawet śni po nocach xD No to lecimy z komentarzem : D
”A wypchaj się teraz swoją nadzieją". XDDD rozwala, mnie to xDDDD Jakie to prawdziwe xP No, no sen Sasuke na początku, widze, że coś się zaczyna dziać w myślach bruneta. Cos mi się zdaje, że najwięcej miejsca poświęcę Sai'owi. Powtórzę się, uwielbiam go w tym opowiadaniu XD Cała ta akcja z ciężarówką i przygotowaniami, a do tego jeszcze akcja w sklepie rozkładają na łopatki. No, no trzeba przyznać, że zaszalał. Ale jak to określił Sasek, albo nie ma co robić z pieniędzmi, albo zależy mu na blondasku. Jestem zdecydowanie za opcją numer dwa : D Naruto w pracowni Sai'a XD Nie mogę przestać się śmiać z jego myśli XDDD Jak to sobie wyobrażę, nie mogę się powstrzymać od chichotu xD Nie chciałam tu przytaczać fragmentów opowiadania, ale muszę pochwalić za:
„Dlaczego to robisz? Przecież się domyślasz prawdy?” – pytał wzrok Sasuke.
„Nie uciekaj przed nią, ty tchórzu” – odpowiedział mu wzrok blondyna.
"Co roku życzyłem sobie tego samego. Nie spełniało się. Dlaczego w tym roku nie życzyć sobie czegoś dla ciebie? Może takie życzenie ma większą moc? << Świetne! Świetne! Skąd Ci się takie genialne myśli po głowie plączą. <3
*________* "Przystanął nawet rudy chłopak w dżinsach od Reeboka i czarnym podkoszulku, przechodzący właśnie ulicą obok domu Saia". << Wrauuuu : D *skacze z radości* Mrrrrrr <3 Gaara <3 ^_^
Cały koncert byl niesamowity. Podczas czytania doskonale można sobie wszystko wyobrazić, tak, że czuje się atmosferę wydarzeń. Coś pięknego! : ) Do tego utwory inspirujące i wykorzystywane w opowiadaniu dodają mu realizmu. To pozostawia po sobie niesamowite wrażenie i kusi do zapoznania się z muzyką. Jestem absolutnie oczarowana : )
:*
P.S. A miało być krótko XD

Sumire pisze...

Haha właśnie sobie wróciłam z Shreka 3D a tu nową notkę widzę :D Ach uwielbiam cię za te długie notki :D Awww Gaara się pojawił, jak ja go uwielbiam <333 *biglove*
I ta nic porozumienia, bez pomocy słów między Sasuke i Naruto <333
A co do Saia kocham go w twoim opowiadaniu XD rozrzuca kasą na lewo i prawo XD
Niezła robota <333333333

Anonimowy pisze...

Na początku cieszę się, że nagana mnie ominęła xD Padłam jak to przeczytałam, jesteś niemożliwa xDDD Śmiałam się z tego teksu przez dziesięć minut "Apel nie dotyczy Koko" xD
Jeśli zaś chodzi o rozdział, rozwalił mnie tekst:
>Cześć Sasuke. Mam nadzieję że nie obudziłem.” A wypchaj się teraz swoją nadzieją.<
a no i sen Uchihy ;)
Zastanawia mnie czemu nie użyłaś słowa 'demon', co coraz bardziej określa owe dzikie zwierze - Kyubiego, jak łatwo się domyśleć :) Bo duchem dziewięcioogoniasty raczej nie jest.
No i Sai w kostiumie policjanta. Od razu wyobraziłam sobie strój jak z jakichś gejowskich filmów porno XD
Było kilka niejasności i błędów, jednak bez jakichś większych potknięć.
Kompletnie nie zrozumiałam zaś hm, dialogu spojrzeń Sasuke i Naruto:
>Dlaczego to robisz? Przecież się domyślasz prawdy?” – pytał wzrok Sasuke.
„Nie uciekaj przed nią, ty tchórzu” – odpowiedział mu wzrok blondyna.<
Zdanie 'przecież się domyślasz prawdy?' mi bardzo zgrzyta.
Podobał mi się natomiast Sasuke kiedy odpędzał od siebie fanki. Jedyny moment, który wydał mi się dziwny to Uchiha krzyczący :>daj czadu!< jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić xD
Och, no i Gaara xD Jak żyje na tym świecie to jeszcze z jeansami od Reeboka się nie spotkałam, no daje słowo ;) Nie wiem czy chodziło o dres, czy może o jakieś jeansy od innej znanej marki?
I jeszcze jedna rzecz, która mi się nie podoba. A w zasadzie dwie.
Sasuke grający utwór Avrilki? No bez jaj, oni nie mogą grać jakiejś mniej ciotowatej muzyki. Przecież jest tyle rockowych zespołów, które dają prawdziwego czadu, że się tak wyrażę, biorąc przykład z Sasuke ;)
No i uważam, że podawanie wszystkich nazw piosenek jest zbędne, naprawdę. Możesz o nich pobieżnie mówić i bezsensowym jest wymienianie je wszystkich po kolei.

No to na tyle. Dzisiaj trochę popsioczyłam, jednak mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ;) W końcu szczerość jest w cenie, prawda? A sądzę, że jesteś na tyle dobrą blogerką, że nie obrazisz się na mnie za krytykę.

Tyle, pozdrawiam serdecznie i po raz kolejny z lenistwa się nie logując,
Koko :)

Daimon pisze...

ŁAŁ! Podoba mi się :D Wszystko! Postaci, cała historia przez Ciebie wymyślona i muzyka. Kocham łomoty! Chociaż muszę się zgodzić z Koko co do Avril. No ale to w końcu Twoja wizja. A w sprawie zamieszczania utworów, to mi całkowicie odpowiada, bo od razu znajduję kawałek i słucham, żeby wczuć się w to co piszesz, a co oni grają. Zachwycajmy się wszyscy tą solówką albo ostro szarpniętymi strunami w 'What We Came Here For', to dobrze robi na wyobraźnię. Więc ja poproszę dalej podawać tytuły, jeśli można :D
Ale od początku. Hinata gra na gitarze! SZOK! Wyobrażałam sobie jakąś próbę bo ja wiem, tańce, gra na harfie, kurs origami ;) A tu taki psikus. Gitara elektryczna. Zaskoczyłaś mnie bardzo. Podoba mi się pomysł miejsca i okoliczności poznania naszych chłopców, nie jest to szkoła jak zazwyczaj się czyta.
Ciekawy i niespotykany pomysł z ojcem Sasuke, nie mogę się doczekać spotkania jego i Naruto, bo zapewne do takowego dojdzie. W końcu nie często ma się okazję poznać swoich idoli. Szkoda tylko, że tak się stoczył, ech życie rockendrolowca jest ciężkie. Pod tą samą kreskę wciskam pomysł z Kushiną. No mają chłopcy przechlapane ale to ich zapewne jakoś do siebie zbliży. Wspólne problemy przyciągają, może jakąś wizytę w AA wymyślą swoim biologicznym i ... No dobra, bo mój umysł już za daleko odchodzi od fabuły ;)
Dalej, Sakura, no a to &%#$@* jedna. Tak paskudnie potraktowała Sasuke, a teraz zalewa oczy łzami. Ech te baby, czasem są dziwne. Brat też nie lepszy w zasadzie, poderwał bratu kobite.
Sai, hehe. No ma chłopak fantazję i pomysły. Ale też kasę, żeby te pomysły realizować i spełniać fantazje. Ale niestety nie wszystko za tą kasę dostanie. Naruto poza zasięgiem ;)
No właśnie jak już jestem przy tej dwójce to dorzucę Narę i Hinatkę. No mam nadzieję, że Naruto opamięta się i da spokój dziewczynie. Nie będzie słuchał kolegów, oleje gitarę. Chociaż zdaję sobie sprawę, że wizja pozowania nago przeraża go. Ale wierzę w niego. Swoją drogą to bardzo podoba mi się wizja Saia ;)
Co tu jeszcze, aha zaintrygował mnie ten kawałek 'Hollow'. Zapytałam youtube i wyszły mi 4 kawałki: Pantery, Submersed, A perfect circle i Godsmack. Ciekawe czy to któryś z tych. Najbardziej to mi pasują dwa pierwsze kawałki. Wszystko zależy od tego co Ci chodzi po głowie. (Zaciera łapki i nie może się doczekać).
Czy coś jeszcze? hm aaa Gaara. Bardzo jestem ciekawa, co z tego dalej wyjdzie. Czy zespół ma jakieś szanse? Pięknie, pięknie :D
Niech wen będzie z Tobą. Już nie mogę się doczekać cóż to dalej nam przedstawisz.
Pozdrawiam i ściskam :*

Daimon pisze...

Przepraszam za te usunięte posty ale coś mi nie wskakiwało a jak wskoczyło to tyle na raz :(
Poza tym, właśnie przeglądam Twój profil i chyba już nie mam wątpliwości, które 'Hollow' zamieścisz ;)
Pozdrawiam :*

Giru pisze...

Jak ja kocham natrafiać na blogi, których jeszcze nie czytałam a na których jest już sporo notek :) Powiem wprost. Twoje opowiadanie mnie wręcz urzekło.
Spokojna historia z życia wzięta! Oczywiście muszę dać ci za to ogromny plus :)
A poczucie humoru masz niesamowite, zwłaszcza że Sai w twoim opowiadaniu jest uroczy ^^
I Chouji. Akurat jego jest mało w opowiadaniach, mimo że mi jest obojętny cieszę się że u ciebie się znalazł!
I Gaara, jak ja go uwielbiam,mam nadzieję że będzie go DUŻO! :D
Tak więc, czekam na następną notkę a w międzyczasie zapraszam do siebie.
Pozdrawiam :*

Sasame pisze...

Wróciłam, czytam dalej ;p

Najbardziej podobał mi się tekst o Lee, któremu w ekstazie łzy stanęły w oczach. To do niego tak podobne, że przez to przekomiczne ;)

Poza tym to, co przeczytałam w połowi przyniosło mi niejako ulgę. Przez chwilę myślałam bowiem 'WTF?! O.O Matka Naruto chleje, a ten pozwala na libacje? A potem wyszło, że nic o tym nie wiedział, więc teraz go rozumiem.
Wiem z doświadczenia, że kiedy osoba, której otoczenie jest (prychnięcie) blisko związane z procentami, a owe wpływają na życie tejże osoby, to na widok alko, czy choćby znajomych, którzy po pewnym czasie dobrej zabawy są najebani jak atomy, krążąc bez celu jak wolne elektrony, robi się niedobrze i czuje się poirytowanie =.='

Wracając jednak, Sai bardzo dobrze pasuje do roli rozpieszczonego paniczyka, który nie ma co robić z pieniędzmi, a który jednocześnie jest cwany, sarkastyczny...

BTW. Tanio się ten pijaczek sprzedał - 1000 yen, czyli ( nas dzień dzisiejszy, zgodnie z kursem) 37 zł ;]