wtorek, 26 października 2010

Burza na powierzchni szkarłatu - wstęp

Witam :)
Kuroneko uświadomiła mnie niedawno, że mija 20 dni odkąd dodałam poprzednią notkę i trzeba by coś z tym zrobić. Więc robię. Oddaję w wasze łapki prolog - właściwie nie prolog, a odrzucony początek rozdziału - do tego, co tu się w najbliższych dniach pojawi. Krótki bo krótki, ale nie jest to przecież treść właściwa :)
Szybka odpowiedż na komentarze: Daimon, Sanu, Koko, Pazurek, Teme, Shasti, olciak - uwielbiam was :D Proszę o tym pamiętać i dorzucić sobie to jako cegiełkę na podbudowę ego ;D
Widzę też nowe osoby, albo stare, lecz niepodpisane. Zostawiam Wam buziaka :*

Jeszcze słowo odnosnie dzisiejszego tekstu - jest to kontynuacja Kpiny Przeznaczenia, więc jeśli ktoś nie czytał, to odsyłam do one-shotowych linków obok. Właściwy rozdział, w którym pojawi się Sasuke i inne, mniej znaczące osoby, zamieszczę w piątek wieczorem (rany, jeszcze nigdy tak dokładnie nie zapowiadałam daty zamieszczenia tekstu XD) Rozdział jest gotowy, ale muszę go jeszcze poczytać i wprowadzić ewentualne poprawki. BCG też w sumie jest gotowe XD ale ustąpi miejsca wampirom. W końcu niedługo Święto Zmarłych, ne? Trzeba dopasowac nastrój ;)

...........

Burza na powierzchni szkarłatu - wstęp


Mimo późnej godziny, światła metropolii nie gasły. Trwały na stanowiskach, zapewniając mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa, niczym starożytni kapłani chroniący swe ludy przed duchami i upiorami mroku.
Jedna z lamp zgasła na moment, gdy wkroczył w krąg jasności, jakby ostrzegając miasto, że oto na jego ulicach pojawiła się istota, która nie zasługuje na światło. Że pojawił się potwór, należący do nocy.
Cóż, nie przejął się tym.
Lampa natychmiast zapaliła się z powrotem, bo to, co wydawało się być mistycznym ostrzeżeniem, było zaledwie chwilową usterką. Łagodne światło uwydatniło jego ludzkie rysy, mocną, męską sylwetkę i jasną czuprynę. Usterka czy nie, i tak wyglądało to na symboliczne przywrócenie stworzenia ciemności do świata ludzi, aby mogło kontynuować zwodzenie istot żyjących w słońcu i karmić się ich krwią..
Miasto szykowało się do snu.
Wcześniej przemierzał szybkim, nienaturalnym krokiem wampira wąskie uliczki między kamienicami, rozbryzgując deszczówkę zebraną w zagłębieniach chodnika i wyłapując pod mijanymi oknami szereg drobnych, nic nieznaczących odgłosów ze świata ludzi.
Śmiech dziecka. Szelest składanej gazety. Szum wody. Grzechot przesypywanych do szklanki tabletek. Jego wampirze zmysły odbierały świat inaczej, pełniej niż wtedy, gdy był jeszcze człowiekiem.
Teraz zatrzymał się, zafascynowany ostatnim z tych dźwięków, a był nim miarowy i delikatny oddech śpiącego człowieka, najpewniej kobiety. Zamknął oczy i dał się pochłonąć tej melodii. Czas zatrzymał się, przestał mieć znaczenie. Wdech i wydech, nic poza tym nie istniało. Niczego więcej nie było potrzeba. Czyste piękno.
Otworzył powoli oczy, kierując wzrok na okno kamienicy, z której dochodził ów dźwięk. Było uchylone. Biała firanka powiewała leciutko na wietrze.
Czuł pragnienie.
Jednym, trudnym do dostrzeżenia skokiem, znalazł się na parapecie uchylonego okna, a następnie był już po jego drugiej stronie, rozglądając się uważnie. W głębi pomieszczenia spała młoda, najwyżej dwudziestopięcioletnia kobieta. Odsunął powoli firankę, niczym mąż, odsłaniający podczas ceremonii ślubnej twarz swej wybranki spod białego, przezroczystego welonu, i podszedł, aby się jej lepiej przyjrzeć.
Była piękna jak księżniczka. Długie rzęsy rzucały cienie na alabastrową twarz a złote włosy wiły się długimi skrętami po poduszce. Leżała na prawym boku, zagrzebana w błękitnej, satynowej pościeli, tak bezbronna i zarazem bezpieczna, jakby trwająca właśnie noc nigdy nie niepokoiła jej swymi mrocznymi sekretami.
Wzrok wampira padł na dłoń dziewczyny, leżącą tuż przy twarzy i skierowaną wewnętrzną stroną do góry. Zapragnął jej dotknąć, poczuć miękkość aksamitnej skóry tej pięknej śmiertelniczki i przypomnieć sobie ciepło i kruchość ciała człowieka. Uklęknął przy niej, ujmując jej dłoń w swoją i dotykając cudnie zaróżowionego policzka. Poruszyła się nieznacznie, wyczuwszy dotyk. Przez chwilę gładził delikatnie jej twarz, rozkoszując się pięknem bez pośpiechu, a następnie przesunął palcem po odsłoniętym ramieniu dziewczyny, bawiąc się w rysowanie kół i zawijasów na jej skórze. Dziewczyna w odpowiedzi na tę pieszczotę wydała z siebie cichy jęk, przewróciła się na plecy i przechyliła głowę w przeciwną stronę, odsłaniając całkowicie swą, piękną, nagą szyję.
Nocny gość uśmiechnął się, oczarowany. Podźwignął się z klęczek i usiadł obok. Leżała cicho i bezpiecznie w cieniu rzucanym przez jego sylwetkę. Przez moment jeszcze bawił się kosmykami jej włosów a następnie nachylił się ku jej twarzy.
- Moja piękna... – wyszeptał chłonąc wzrokiem jej urodę.
Z namaszczeniem dotknął wargami miejsca, gdzie ucho styka się z szyją, smakując językiem jej skórę i mrucząc z zadowoleniem. Przesunął twarz niżej.
W tym momencie do pokoju wpadła smuga światła i w drzwiach stanął trzyletni malec, trąc dłonią zaspane oczy.
- Mamo... – krzyknął przestraszony, widząc obcą, groźnie pochyloną nad matką postać.
Zaskoczony wampir odskoczył od swej ofiary i uciekł w mgnieniu oka, znikając z życia tej dwójki jak koszmar senny znika wraz z otwarciem oczu.
- George? – mruknęła kobieta, budząc się z wolna – Co tu robisz, synku...?
Chłopczyk, nie rozumiejąc, gdzie podziała się zjawa sprzed chwili podbiegł do okna i wyjrzał przez nie, kurczowo trzymając się framugi. Daremnie. Nie zobaczył niczego prócz świateł miasta, iskrzących, pulsujących z różną intensywnością i przenikających się wzajemnie. Nieskuteczni strażnicy!
Metropolia wchłonęła już wampira, zapewniając mu bezpieczeństwo i dając dostęp do tysięcy innych, strzeżonych przez nie ludzkich istnień.

.......................
Brought to you by:

...

7 komentarzy:

Kuroneko pisze...

No! Wrauuu powiem tylko ;D Aż mi ślinka napłynęła do ust ;3 Moje gderanie jednak na coś się przydaje xD Baaardzo mnie to cieszy, no bo jak to tak można tyle dni nic nie wstawić nawet *pogwizduje cicho* Wstęp idealnie wpasowuje się w klimat Kpiny, zresztą po co ja to piszę, wszak to oczywiste. Smaku narobiła i zadowolona poszła, myśląc, że jak powie kiedy doda notkę to Jej zostanie wybaczona ta dłuuuuuga zwloka ;P Tak. Wiem. Jestem wredna. Ale i tak Cię kocham ;D A co do Saska, kij z Saskiem ważne, że Naruto jest \o/ *wiwatuje* Dobra już idę, idę *zapisała w kalendarzu "news na BCG" przy dacie 29 października*

Teme pisze...

No no no mimo że to nie opowaidanie na które ja CZEKAM z niecierpliwością to bardzo mi się podobało :) Świetne to jest ale ja i tak wole główne opowiadanie xD Buźki dla Ciebie :**

Anonimowy pisze...

Jezus Maria! Ja tu wracam po 10 dniach głodówki i zastaje taki tekst! AAA!!! Jednym kłapnięciem paszczęki żem wchłonęła. O matko! Nawet nie wiem co napisać. Dopadłam neta i nie wiedziałam, na którą stronę najpierw zajrzeć wypadło na Ciebie. Pierwszy raz miałam TAKĄ długą przerwę! Wyjechałam ja do Potterlandu w celu zrelaksowania swoich czterech liter, napicia się porządnie z przyjaciółmi, którzy zdecydowali się zostać tam na stałe :( ale ten głód, ta nie możność zajrzenia na strony wszelakie i poczytania, normalnie mnie zabijała. Teraz wiem co się czuje na odwyku ;)
Ale porzućmy to gadanie i wróćmy do tekstu.
Kocham Cię! A tak! Pokochałam Twoje Wampirki od pierwszej linijki a teraz przed oczami kontynuacja. Tak jak napisała Kuroneko, świetny klimat. Bardzo jestem ciekawa życia Naruto jako wampira.
I gdzie tu się za babami rozgląda! A Sasuke? Kolacja kolacją ale żeby zaraz się zaśliniać na widok jakiejś blondyny?! No, musiałam to z siebie wyrzucić ;)
Czekam (nie)cierpliwie, teraz już na dwa teksty. Byle do piątku. Dam radę, 10 dni zleciało, to co mi tam 3.
Niech wen będzie z Tobą, ja Cię ściskam i do następnego :*
Daimon

Keima pisze...

OMG Jest tak mało opowiadań z Naruto o wampirkach. No ja praktycznie nie przeczytałam żadnego takiego xD + Opierasz się na Anne Rice a ja kocham jej książki *wielka fanka* dlatego pochłonę wszystko co napiszesz o nich :D
Wena niech się trzyma z Tobą :)

Anonimowy pisze...

hehehe mówisz uwielbiasz mnie :P czuje się dowartościowna i w ogole lepiej. Jest wlasnie godzina 6.00 ja juz niestety nie spie bi wiozłam móje chodzące wysokie stężenie doskobnałości do pracy 5.15 byłam juz spowrotem :P, a teraz trzeba samemu sie zabraz zbierać ehhhh - mamo ja chce weekend :P. no niestety zycie:P. Rozdział intrygujący - szczerze mówiąc jestem ciekawa co stało się potem w oneshotcie. Gdyz tu Naruto chodził sobie sam - a Sasuke gdzieś daleko wywiało, że nawet nie załapał się na 1 wyraz :P Czekam z cierpliwością XD na następne notki - mała przerwa od bc, ale mam nadzieje, że kiedyś dokończysz tylko proszę w takim czasie bym bez okularów i laski mogła to przeczytać :P

Pozdrawiam

Shasti

Anonimowy pisze...

Matko! Brak czasu zabija mnie xD
Hmm, świetne~ Szkoda, że krótkie, apetytu mi narobiło xD Specjalnie to zrobiłaś! Przyznaj się! Uważam cię za winną spowodowania głodu fikowego xD Jestem ciekawa jak wygląda nowe życie Naru, jak to W OGÓLE WYGLĄDA?! xD Nie mogę sobie wyobrazić...

Opisy REWELACYJNE! Jakbym mogła całowałabym twoją klawiaturę- powaliłaś mnie. Jakby to ujął Szczeciński dresiarz " Szacun ziom" xD Haha.
Czekam z niecierpliwością na piątek ( to jutro! Juhu xD)
Obiecałam komentarz, więc wywiązuję się xD
Jak zawsze do usług. Kuroshitsuji: "Yes, My Lord" xD Ja ciebie też wielbię :* Nie słuchaj mnie, bredzę xD
Życzę dużo weny :*


By Pazurek

Teme pisze...

Ej no bez jaj xD jest piątek wieczorem a że nie sprecyzowałaś dokładnie o jaki wieczór Ci chodzi więc zaczynam się niecierpliwić... Kobieto wiesz że Cię uwielbiam więc nie rób mi tego i dodaj szybko nową notkę *becz*